Z wizytą na Turbaczu

Wyprawa na Turbacz. Godzina 5 rano oczekiwanie na malarza artystę czyli słońce… wyjdzie nie wyjdzie, to pytanie zadawałem sobie przez prawie 90 minut, dzień wcześniej podczas ośmio godzinnej „wspinaczki” cały czas lało wodą z ciężkich chmur, widziałem marną perspektywę zobaczenia słońca. Po półtora godzinnym oczekiwaniu na słońce, oczekiwaniu podczas którego zrobiłem trochę szaro-burych kadrów, wreszcie pojawiło się słońce, no i zaczął się spektakl. Oczy to jednak oczy, nie potrafiłem jednak oddać przy pomocy aparatu tego piękna które widziały moje oczy. Wniosek, trzeba tam iść jeszcze raz aby powtórzyć sesję z nadzieją że aura będzie bardziej litościwa, nie będzie skąpa, pokaże więcej słońca…

PS. Polecam oglądać obrazy w powiększeniu na pełnym ekranie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *